Życie na krawędzi

Borderline

Terapia borderline

No i moja dzisiejsza sesja to wielka klapa. Tyle przygotowań do niej a ja pękłam. Znaczy zapowiedziałam temat, terapeutka się zgodziła po czym oznajmiła, że najpierw musi zobaczyć czy jestem na to gotowa i mam opowiedzieć na chłodno całe zdarzenie, tak aby ona widziała mój dystans do całej sprawy. I tu pojawiły się schody. Że jak? Spokojnie? Przecież się nie da. To zbyt bolesne. Ale nie poddawałam się. Coś tam dukałam, z oporem to szło ale szło. Głos drżał, ciało trzęsło się a w głowie multum myśli. Z trudem udało się dokończyć. Teraz czekałam na najważniejszy moment, powtórną opowieść z perspektywy pierwszej osoby. I to nie nastąpiło. Terapeutka stwierdziła że nie jestem na to gotowa, to nie ten etap. Przeszła od razu do pracy na wyobraźni, tak by zaoszczędzić mi bólu. Przytuliłam tą zagubioną, skrzywdzoną dziewczynę do siebie. Stałam się dla niej wsparciem. Dałam jej to czego potrzebowała najbardziej w tym momencie. Mówiłam spokojnym kojącym głosem. Uspokoiła się. Po wszystkim zrobiło się lżej na duszy. Ale wewnętrzne drżenia nie ustąpiły. Do końca sesji trzęsłam się jak galareta. Podobno to naturalny objaw pozbywania się emocji, szczególnie po traumatycznych przeżyciach. Szczerze mówiąc czuję duży niedosyt po tej sesji. Nie zrealizowałam swojego planu na maksa choć tak bardzo się starałam. Czuję, że zaprzepaściłam swoją szansę. A kolejna może się nie powtórzyć. Nie mogę się z tym pogodzić. Chciałam rozprawić się z przeszłością. Czuję że tylko zmierzenie się z tym z perspektywy „ja” jest mi w stanie pomóc się z tym uporać i pogodzić. Takie wewnętrzne przeczucie mną kieruje. Może dziś to nie był ten dzień. Za dużo w ostatnich 24h się działo. Emocje, brak snu zrobiły swoje. Może i lepiej że do tego nie doszło. Wiem jedno, nic nie dzieje się bez przyczyny. Może za tydzień będzie lepiej i uda się wrócić do tematu. 

1 Comment

  1. Ja myślę, że to wcale nie była klapa. Zdecydowanie. Posunelas się do przodu, chcesz walczyć o siebie, próbujesz! To ogromny sukces. I myślę, że to wcale nie jest zniweczenie jedynej szansy, a przygotowanie do wielkiej wygranej 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Życie na krawędzi

Theme by Anders NorenUp ↑