Życie na krawędzi

Borderline

Przemyślenia

Zaczynam uświadamiać sobie, że żaden mężczyzna nie jest mi do szczęścia potrzebny. Coraz częściej przelatują mi myśli po głowie odnośnie rozstania. Powoli dojrzewam do tej decyzji. Tylko jeszcze na to za wcześnie. Nie jestem gotowa. Ale przyjdzie moment że kopnę go w dupsko i zacznę w końcu żyć pełnią życia razem ze swoim dzieciaczkiem. Zaczynam dostrzegać błędy jakie popełniłam w swoim związku. Przede wszystkim to że poświęciłam się dla rodziny, zatracając przy tym siebie i swoje potrzeby, one odeszły na boczny tor. Liczył się tylko mąż i sprostanie jego oczekiwaniom. Wszystko robiłam dla niego, byłam na każde skinienie głową. Nie myślałam o sobie, to nie było dla mnie ważne. Ignorowałam siebie. A małżonkowi pozwoliłam na zbyt dużo. Traktowałam go jak Boga. Byłam wdzięczna za to że ze mną jest. Tak cholernie pragnęłam mieć koło siebie kogoś że nie liczyłam się ze swoimi uczuciami. Dlatego pozwalałam mu na krzywdzenie mnie, przymykałam oczy na jego wybryki. Cierpiałam w samotności zaciskając zęby. Ważne było tylko to by nie odszedł ode mnie. Nie zniosłabym samotności. Teraz za to płacę. Mimo iż staram się to zmienić to już jest za późno. Mam co chciałam. Teraz gdy zaczęłam myśleć o sobie i pielęgnować swoje potrzeby stałam się według niego egoistką. Ale wiesz co? Mam to gdzieś. Wiem że ja też jestem ważna i też muszę o siebie zadbać bo nikt tego za mnie nie zrobi. Zbyt długo pozwalałam na wykorzystywanie mnie do jakiś celów. Zbyt długo żyłam w kłamstwie, w swoim chorym świecie czekając że samo się coś zmieni. Niestety samo się nic nie zrobi. Wszystko zależy ode mnie, tylko ja mogę podjąć tą właściwą decyzję, tylko ja mogę zadbać o swoje szczęście. Nikt poza mną nie jest w stanie tego zrobić. Jeszcze niedawno byłam zagubionym dzieckiem które stało na bezdrożu dróg, nie wiedziało którą drogę wybrać. Teraz już wiem, wybrałam szlak o nazwie szczęście i będę nim podążać choć nie wiem co. Nic mnie nie złamie. Zapewne będę upadać, ale tylko po to aby wstać jeszcze silniejszą, gotową na wszystko.

1 Comment

  1. A może zacznij dbać o siebie w małżeństwie nie przejmując się mężem? Może być tak, że on się do Ciebie dostosuję i kiedy Ty będziesz szanowala I dbała o siebie to i on znowu zacznie Cię szanować? Nie, nam Twojego małżeństwa dlatego nie traktuj tego jak jakaś radę, to tylko luźne przemyślenie.
    POZDRAWIAM Cię serdecznie i zapraszam do siebie (prosząc o komentarze)
    http://Www.borderlinemary.blogspot.com

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Życie na krawędzi

Theme by Anders NorenUp ↑