Kolejny szary dzień. Bez kolorów. Zupełnie bezbarwny. Niby jest dobrze. Ale co z tego skoro nie potrafię się z tego cieszyć. Zupełna pustka. Wyprana z emocji jestem jak chodzący żywy trup. Brakuje mi tego chaosu. Chaosu myśli. Tych pieprzonych doznań. Aktualny stan jest nie do wytrzymania. Zabija od środka. Chcę krzyczeć: border wróć do mnie. Pozwól czuć ten rozpierdziel emocjonalny. Przyjdź, rozgość się, zostań i nigdy nie odchodź.