Dzisiejsza sesja bardzo udana. Spotkanie było naprawdę bardzo miłe. Z początku obawiałam się reakcji terapeutki na ostatniego sms-a w którym pisałam o swoich spostrzeżeniach i powodach mojej blokady na terapii ale niepotrzebnie. Podeszła do tego profesjonalnie. Przez cały tydzień przygotowywałam się do tej rozmowy. W końcu zaczęłam swoje przemówienie. Mówiłam, mówiłam i jeszcze raz mówiłam. Po wszystkim przeszłyśmy na ty. I co najważniejsze, przez całą rozmowę utrzymywałam kontakt wzrokowy. A buzia mi się prawie nie zamykała. Były momenty ciszy, które powodowały wzrost napięcia emocjonalnego ale skutecznie się go pozbywałyśmy. Poruszyłyśmy różne tematy, począwszy od syna, mojej ewentualnej dalszej kariery, szkoły po męża i seks. Jestem w szoku, że tak dobrze nam się rozmawiało. Blokady puściły. Nigdy nie zdarzyło mi się z takim bananem na twarzy wychodzić z gabinetu. Jestem cholernie dumna z siebie. Dałam radę.