Dużo myśli w głowie się przewija, zdecydowanie za dużo. Masa pytań na które nie znam odpowiedzi. Kim do cholery jestem ? Dlaczego tak bardzo dążę do destrukcji samej siebie ? Co mnie jeszcze czeka ? Czy zasługuje tylko na karę, cierpienie i śmierć? Dlaczego cały czas te nakrętne myśli? Co robić- w głowie tylko jedna odpowiedź na to pytanie, bezradność mnie ogarnia, brak sił do walki. Czy jest we mnie jeszcze nadzieja? Powoli wygasa. Czy kiedyś się pozbieram, wybacze, zapomnę o tym co się kiedyś wydarzyło? Strach ogarnia, czuje ze tracę zmysły, nie wiem dokąd zmierzam. Która ja to ta prawdziwa? Ahh mam już dość tego stanu