W końcu nastrój się ustabilizował. Brak większych wahań nastroju. Można powiedzieć, że jest ok. Sytuacja z mężem jeszcze chwiejna. Wczorajszy dzień pełen napięcia i ciszy. Cały czas mam żal do niego o ostatnią rozmowę. O to, że nie uszanował wspólnej decyzji. Czuję że znów oddalamy się od siebie. Znów wszystko zaczyna się pieprzyć. Ehh. Czy nigdy nie będzie dobrze między nami?!