Razem a jednak osobno. Dwa ciała. Dwie dusze. Kiedyś połączone. Zakochane do szaleństwa. Oddane. Blask w oku. Uśmiech. Tęsknota. Namiętność. Wspólne chwile. Spacery. Czar prysł. Nie ma nas. Jestem ja i ty. Coraz bardziej samotni. Obojętni. Opuszczeni. Z każdym dniem oddalamy się. Przestajemy istnieć. Postawiliśmy mur. Wielki mur. Brak słów. Tylko cisza. Wymiana spojrzeń. Usta dalej milczą. Brak odwagi. Nadzieja gaśnie. Serce przestaje bić. Nie wybija znanej melodii. Każdy idzie swoim rytmem. Żyjemy razem. Obok siebie. Nic poza tym. Nic nas nie łączy. Pozytywne uczucia odeszły w dal. Nie znamy się. Nic nie czujemy. Nic nie wiemy. Poddaliśmy się. Brak walki. Zrozumienia. Wsparcia. Każdy idzie swoją drogą. Zapatrzony w siebie. Swoje marzenia i pragnienia. Brak komunikacji. Chęci. Partnerstwa. Ból wewnątrz. Strach. Obawa. Brak zaufania. Wieczne pretensje. Kłamstwa. Izolacja. Coś się skończyło. Wypaliło. Miłość odeszła. Czy istniała? Możliwie. Teraz to fikcja. Zapomnienie. Złudne oczekiwania. Płomień zgasł. Żal w sercu. Pozostały wspomnienia. Wspólne zdjęcia. I tęsknota. Coś co miało trwać wiecznie, skończyło się. Nie wróci. Straciło sens.