Życie na krawędzi

Borderline

Date: Marzec 23, 2017

Powrót do rzeczywistości

Wracam do rzeczywistości. Teraz mam poczucie winy i wstyd mi. Nie powinnam tak się zachować. To że mam borderline nie jest usprawiedliwieniem. Pojechałam po całości. Do tego stopnia że zaproponowała mi, że jeśli będę chciała to wezwie do mnie pogotowie. I to mnie otrzeźwiło. Ocknełam się. Racjonalne myślenie zaczęło wracać. Znów zniszczyłam relacje, ważną relacje. Ehh. Miałam silny przymus zniszczenia tej relacji i to osiągnęłam. Kac moralny. Teraz jestem wściekła na samą siebie. Znów nienawiść potęguje

Terapia borderline

Już po sesji. Więcej tam nie pójdę. Cholernie źle się czuję. Emocje targają na wszystkie strony. Muszę sobie zaraz zapodać benzo aby to przetrawić. Koniec z terapią, nie potrzebuje jej, nikomu nie warto ufać. Wszystko co dobre, miłe i fajne szybko się kończy. Dam sobie sama radę. Przynajmniej nikt mnie nie skrzywdzi. Wielki dół i wkurw. Ehh. Roznosi mnie. Mam silną chęć skrzywdzenia się. Muszę poczuć ból fizyczny aby ukoić to wszystko. 
Dla wszystkich liczy się tylko kasa, nie człowiek. Przykre ale prawdziwe. Poprzednia terapeutka ciągle utwierdzała mnie w przekonaniu że jestem w czarnej dupie, a ta przed którą zaczynałam się otwierać patrzy tylko na kasę. Nie zasługuje na żadną pomoc. Sama sobie poradzę. Nie warto ufać. Same rozczarowania i cierpienie. Ponosi mnie. Byłam w poniedziałek i z góry zapłaciłam za dwie sesje, tzn poniedziałkową i dzisiejszą. I po skończeniu sesji ubrałam się i pożegnałam jak zwykle, a T do mnie, że zapomniałam zapłacić za to spotkanie. Powiedziałam jej że w poniedziałek zapłaciłam, zapomniała o tym. Poczułam się jak naciągacz, oszust. Czuję się upokorzona. Nigdy nie zdarzyło mi się abym nie zapłaciła. Albo płaciłam po sesji albo z góry. Widać że mi nie ufa, ja jej również. Nie warto dalej tego ciągnąć. Dałam ponieść się emocjom. Wyrzuciłam wszystko co leży mi na sercu.

© 2017 Życie na krawędzi

Theme by Anders NorenUp ↑