Życie na krawędzi

Borderline

Date: Marzec 20, 2017

Terapia borderline

Ja już po sesji. Nie ukrywam, ciężko mi było się zmobilizować do pójścia na terapię. Mnóstwo emocji się pojawiło. Czułam się strasznie skrępowana zaistniałą sytuacją. Przemogłam się i pojechałam. W poczekalni nie mogłam usiedzieć, roznosiło mnie od środka. Nadeszła moja kolej. Myślałam że się ze wstydu spale. Było mi bardzo trudno nawiązać kontakt z terapeutką. Usiadłam z głową w dół, nie potrafiłam spojrzeć jej w oczy. Terapeutka spokojnie odniosła się do mojej autobiografii. Nie skrytykowała mnie, nie oceniła. Po prostu zrozumiała i okazała wsparcie. Spróbowałyśmy podjąć temat gwałtu. Nie wyszło. Zamknęłam się w sobie. Na jej pytania odpowiadałam zdawkowo. Cały czas byłam skupiona na tym aby się nie rozkleić. Choć łzy w oczach cały czas się utrzymywały. Nie udało się nam pociągnąć tematu. Całą sesję praktycznie przemilczałam. W drodze do domu miałam ochotę się rozpłakać. Było mi bardzo źle. Tak bardzo chciałam z nią o tym porozmawiać. Niestety wstyd wygrał. Chciałam utrzymać kontakt wzrokowy, ale nie dałam rady. Teraz gdy emocje troszkę opadły, jestem zła sama na siebie że nie wykorzystałam tego czasu tak jak powinnam. Być może za dużo od siebie wymagam. Musiałam oswoić się z tą sytuacją, że ona o wszystkim już wie. Ehh… Mam nadzieję, że na kolejnej wizycie uda mi się coś więcej powiedzieć. Potrzebuję to z siebie w końcu wyrzucić. Za długo trzymam to w sobie i zżera mnie to od środka. Chyba czas zaufać i otworzyć się. Wiem że będzie cholernie trudno ale innego wyjścia nie mam. Może w czwartek pójdzie lepiej i ruszę do przodu.

Wahania

Dzisiaj ciężko. Za dwie godziny mam sesje z T i cały czas waham się czy iść. Walka samej ze sobą. Ja racjonalna kontra ja destrukcyjna. Boję się. Mam ochotę zwiać, trudny temat się pojawił. Ale wiem że mnie to nie ominie. Ehh…

© 2017 Życie na krawędzi

Theme by Anders NorenUp ↑