Moją terapię porównałabym do przejażdżki kolejką górską. Górki, pagórki i ostry zjazd w dół. Motywacja do zmiany jest, ale to nie wszystko. Są tematy o których nie potrafię rozmawiać. I wywołują we mnie emocjonalny rollercoaster. Chęci przeplatają się z wycofaniem. Bliskość z ogromnym przymusem ucieczki. Zaufanie ze wstydem i strachem. Podsumowując jest troszkę lepiej aniżeli było ale jeszcze długa droga przede mną