Troszkę mi dała wczorajsza sesja do myślenia. Dzisiaj w pewnym momencie zrobiło mi się żal samej siebie. Uświadomiłam sobie jakim jestem potworem w stosunku do swojej osoby. Jak bardzo się krzywdzę. Moja ja-racjonalna próbuje walczyć z ja-destrukcyjną, ale ona jest zbyt silna. Ona chce ranić, czuć ból bo na to zasłużyła. Staram się myśleć racjonalnie ale ciężko to idzie. Łapie zawieszenie, jakbym nie wiedziała kim jestem. Dezorientacja. Ale mimo wszystko idę do przodu, chce walczyć. Choć coraz częściej uważam że to jak walka z wiatrakami. Potrzebuję jeszcze czasu i siły aby stoczyć najważniejszą bitwę w swoim życiu, o swoje szczęście. Jednak nadzieja umiera ostatnia.